sobota, 9 marca 2013

NOWY SZEF, NOWI ZNAJOMI


ROZDZIAŁ 4
-Ja?- lekko się uśmiechną
-A widzisz tu kogoś poza tobą i mną, że się tak głupio pytasz?- rzekłam z sarkazmem
-Przepraszam że cię uraziłem
-Nie odbiegaj od tematu kim jesteś?
-Twoim nowym szefem- na te słowa parsknęłam śmiechem i wybiegłam na korytarz. Po chwili wróciłam
-Wybacz, powtórz mógłbyś?
-No to co słyszałaś. Zastępuję mego ojca co w tym dziwnego?
-Ty?- zaczynałam się śmiać
-No, ja cię kompletnie nie rozumiem
-Ile ty masz lat człowieczku- zakpiłam z niego
-Wczoraj skończyłem 18, a ty?
-O cholera, ja 16- okazało się, że jest starszy o 2 lata.- przepraszam- rzekłam uśmiechnięta.
-Nic się nie stało, co ci jest? Słyszałem od twoich przyjaciółek, że się źle czujesz- zapytał z troską
-Nic mi nie jest- ze łzami w oczach wyszłam z biura. Próbował mnie dogonić, ale mu się nie udało. Szłam przed siebie. Na ławce zobaczyłam tego chłopaka Nathana. Nie wiedziałam co robić. Iść dalej nie mogę. Chciałam zawrócić, a tam za mną Iza i Klaudia. Wielki chaos znów. Na szczęścia całkiem przypadkiem Klaudia wpadła na Toma
-Chodzić nie umiesz?- nakrzyczała na niego
-Nie wrzeszczy sie na ludzi, którzy stracili bliską osobę
-A to przepraszam- chyba skojarzyła fakty
A Iza wprost na Jaya. Oboje wydawali się szczęśliwi i zmieszani. 
Odwróciłam się, a tam za mną Nathan i ja również na niego wpadłam.
-Przepraszam cie- rzekłam nieśmiało
-Nic się nie stało, my się gdzieś nie spotkaliśmy?
-Nie, chyba nie
-Ale pod tą kawiarnią to ty byłaś- patrzył na mnie jakoś dziwnie
-Może i ja, ale w ogóle to co to cię obchodzi?
-Nic portfel ci wypadł- wskazał na chodnik. Oboje się schyliliśmy i stuknęliśmy się głowami
-Ała moja głowa- zaśmiałam się
-Przepraszam 
-Do cholery nie musisz co to dzień dobroci dziś? Ciężko ci?- zapytałam
-Nie wiem czy byłem zakochany, czy tylko zauroczony
-Miłość...- zaczęłam
-... od pierwszego wejrzenia nie istnieje, bo to oznacza, że ktoś zakochał się w czyimś wyglądzie, a nie charakterze- dokończył
-Nie- spojrzałam na niego- ona w ogóle nie istnieje- wstałam i odeszłam
-Czekaj- zawołał
-Co znowu?
-Co ja mam robić?
-Nie jestem twoją matką żeby ci mówić co masz zrobić
-Ja pytam tylko inteligentnego człowieka- spojrzał mi w oczy
-Nie rób tak- nakazałam
-To znaczy jak, bo nie bardzo rozumiem
-Nie patrz się w moje oczy
-Jak mi powiesz co mam  robić
-Wyspać się, przestać płakać...
-Tylko?
-Ewentualnie napić się do upadłego i cofnąć czas
-W moim przypadku nierealne
-W moim też nie
-Kim ty właściwie jesteś- on zapytał ja odeszłam- stój
-No i co jeszcze?
-A jak nie pomoże
-To szukaj mnie
-A gdzie cię znaleźć
-Jeżeli bdz potrzebował pomocy to znajdziesz, ale nie radzę mnie szukać, możesz się zdziwić- odeszłam. Wsiadłam w samochód i odjechąłam do domu. Dziewczyn nie było. Iza tylko przysłała esa, że jest u The Wanted, bo Jay ją zaprosił. 
-No ładnie, nowe związki hmm- powiedziałam sama do siebie. Znudziło mi się czekanie na Izę i Klaudię (pewnie świetnie się bawią), więc postanowiłam zrobić gofry. Po chwili pod nasz dom podjechała limuzyna. Wysiadło z niej The Wanted z moimi przyjaciółkami. Totalnie mnie zatkało. Stanęłam po środku kuchni i nie wiedziałam czy zostać czy uciekać.
-A to tak się urządziłyście- słyszałam jakieś głosy w korytarzu
-Ładnie tu- powiedział taki mały i łysy wchodząc do kuchni
-O, macie jeszcze jedną współlokatorkę- stwierdził Mulat
-Tak, mają cześć jestem Patrycja- rzekłam
-Mnie znasz jestem Nathan, to Tom, Max, Jay i Siva- wskazywał po kolei
-Cześć- rzekli chórem
-Dziewczyny mogę na słówko- zwróciłam się do przyjaciółek- po jaką cholerę wy ich tu przyprowadziłyście?
-Są fajni- zaczęła Iza
-Tom powoli otrząsnął się- Klaudia
-Widać jestem tu tylko ja normalna- głośno myślałam- wy nie rozumiecie?
-Czego?- oburzyły się
-Jak znajdą broń to się skapną
-Oj histeryzujesz jak zawsze- Klaudia
-Zostawiam was same z nimi idę się przebrać 
-Gdzie zamierzasz iść?- Iza
-Do biura muszę poukładać tam papiery i mam dużo pracy
-Jak uważasz- po słowach Klaudii poszłam do siebie. Przebrałam się w to. Z dołu dochodził śmiech, chyba dobrze się bawili. Postanowiłam wyjść. Jechałam powoli, w skupieniu. Nim się spostrzegłam byłam w biurze...


4 komentarze:

  1. Gofry <3
    Świetny rozdział czekam na następne ;)
    Wenyyy

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne<33
    Czekam na następny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski blog ♥
    Wspaniały rozdział :)
    czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. [SPAM]
    Kątem oka dostrzegasz jakiś niepożądany ruch. Nie powinno tu być nikogo. Jesteś już przy posesji Hekate Hall - ośerodka dla dzieci nocy. Nikt poza uczniami i personelem nie może zobaczyć budynku. To miejsce nie istnieje dla zwykłych śmiertelników. Chyba, że…
    Zaczynasz uciekać. Jesteś za wolna, za wolna… Dopadnie cię. Zginiesz. Łowcy nie mają litości. Zaciskasz mocno pięści, przygotowując się na najgorsze, ale wciąż biegniesz. Najszybciej jak potrafisz.
    Dopadasz do bramy w tym momencie, w którym czyjeś silne ramiona oplatają cię w pasie. Mogłoby wydawać się to pieszczotą, gdyby nie siła i zamiar napastnika. Nienawidzisz być bezbronna, ale taka właśnie jesteś. Wołasz o pomoc, błagasz o cud, bo tylko on cię może uratować.
    Nadchodzi... Wiadomo kto wygra - nie masz szans. Za chwilę potomek Draculi wykona na Tobie ostateczny wyrok...

    Serdecznie zapraszam Cię na bloga: http://shadow--of--memories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń